księga kucharska & dziennik podróży

Przedmowa

No dobra, to dlaczego w ogóle piszemy? I moglibyśmy przecież trzymać to wszystko dla siebie, nie trzeba od razu publikować. Pomysł wziął się stąd, że nieśmiało planujemy po ślubie nie robić miesiąca miodowego, tylko cały miodowy rok. Chyba każdemu kto stał w obliczu podróży dłuższej niż dwa tygodnie przyszło do głowy założenie bloga. W domu zostaje rodzina, znajomi, ludzie którym na nas zależy i którzy są ciekawi co się z nami dzieje. Pół biedy, jeśli podróżujemy po Polsce, ale jeśli wyjedziemy zagranicę to potrzeba małej fortuny, nie wspominając o czasie, żeby wszystkim opowiedzieć co u nas. Łatwiej zrobić to hurtowo. Ale lenistwo wbrew pozorom nie jest jedynym powodem. Ja naprawdę lubię pisać, nigdy nie miałem problemu ze szkolnymi wypracowaniami, z laniem wody na studiach, czy chociażby listem motywacyjnym (ponoć moje CV czyta się jak wciągającą książkę). Pochłonąłem już tyle książek, że dałoby się zaopatrzyć całkiem sporą bibliotekę, a listy, pisma czy jakiś oficjalne wypowiedzi dla ludzi z okolicy już nie raz zdarzyło mi się redagować. Obydwoje z A. lubimy robienie zdjęć i zdaje się, że mamy jakieś artystyczno-estetyczne predyspozycje ku temu, obydwoje lubimy gotować i obydwoje nas ciągnie w świat. Z resztą, do założenia książki kucharskiej próbowałem przekonać A. już od dawna. Czemu nie połączyć tego wszystkiego w jedno?

Reklamy
Reklamy